fot. Sebastian Rogowski
Rok
Wyobraź sobie, że nie ma powodu wychodzić z domu. Wyobraź sobie, że nie czujesz powodu by w nim zostać. Ale utknąłeś z własnymi myślami nie pozwalającymi odpocząć, z nieustającym poczuciem niepokoju, którego przyczyny nie potrafisz nazwać. Świat wokół ciebie wydaję się kurczyć, zmieniać swój kształt, jakby symbolizował stan twojego umysłu. Sufit jest coraz niżej, wychodzisz z pokoju uderzając ramieniem o framugę. Wyglądasz przez okno, nikogo tam nie ma, nikt na ciebie czeka, nikt cię nie słyszy. Świat na zewnątrz staje się efemeryczny i nieosiągalny. We własnej przestrzeni nie możesz znaleść sobie miejsca, każdy moment w czasie jest niewygodny, każda próba kontaktu z kimś innym kończy się niezrozumieniem. Czas z doznania staje się substancją, godziny piętrzą się wypełniając szuflady i półki. Sufit jest coraz niżej. Oglądasz wiadomości ze świata, z którym nie czujesz się związany, a twoja relacja z nim jest niejasna. Patrzysz na niego przez pryzmat cudzych obserwacji, przez co wydaję się on być jeszcze bardziej iluzoryczny niż wcześniej. Siadasz na podłodze i zastanawiasz się, czy to jest jedyna wersja ciebie.