fot. Maksymilian Rigamonti
Rok
Idą. Patrzą. Są.
Cienka granica między ziemią a morzem wyznacza mi pole obserwacji. Ja – oni.
Na co oni patrzą? Tam przecież jest tylko wielka pustka.
O czym rozmawiają? Podsłuchuję mimowolnie, woda niesie…
Dokąd idą? A idą przez życie.
Więc siedzę i obserwuję. Jestem widownią w publicznym teatrze mijającego mnie życia. Jestem niewidzialny, a tylko jeszcze fruwać bym chciał. Zderzenie światów: absolutna prywatność z szeroką publicznością. Są naturalni, bez nałożonych ludzkich masek. Są źródłem informacji o nas samych. O nas – Polakach. Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Jesteśmy MY i są ONI? A może oni to my i odwrotnie. Zobaczmy siebie nawzajem i pooglądajmy. Zobaczą oni i pooglądam ja. Ja już długo patrzę. Taki jest właśnie cel mojej pracy.