fot. Filip Ćwik
Rok
Poczucie, że bez względu na to, co robisz, zawsze jest w jakiś sposób niewłaściwe – że każda próba wygodnego poruszania się po świecie skończy się jedynie przekroczeniem jakiegoś niewidzialnego tabu – tak jakby istniała jakaś oczywista droga naprzód, którą widzą wszyscy oprócz ciebie, a każdy z nich odchyla się w swoim fotelu i woła pomocnie: „zimniej, zimniej, zimniej…”.
Tytuł projektu pochodzi ze “Słownika nieoczywistych smutków” – jest to kompendium wymyślonych słów autorstwa Johna Koeniga, będące zbiorem neologizmów określających emocje, które do tej pory nie zostały zdefiniowane. Ma ono na celu wypełnienie dziur w języku – nadanie nazwy emocjom, które wszyscy odczuwamy, ale na które nie mamy słów. Misją autora jest uchwycenie bólów, demonów, wibracji, radości i popędów, które przemierzają bezdroża psychologicznego wnętrza.