fot. Antonina Gugała
Rok
Centralnym miejscem ekspozycji jest multidyscyplinarna kolekcja prac Antoniny Gugały, dla której istotnym aspektem metody, w jaki pracuje, jest pisanie, czytanie i rysowanie. W praktyce artystycznej Gugała używa aparatu fotograficznego, który zmienia właściciela. Autorami zdjęć prezentowanych na wystawie jest artystka-matka i dziecko-syn. Mały chłopiec, zakrywając oczy, ma wrażenie bycia niewidzialnym, ‚znika’. Osoba dorosła fotografując przymyka często jedno oko, obserwuje wybiórczo i nieobiektywnie rzeczywistość, ulegając często wewnętrznej potrzebie jej porządkowania. W „Autoportrecie z zamkniętymi oczami” artystka odtwarza autentyczny gest syna stanowiący świadectwo specyficznego etapu w rozwoju poznawczym dziecka. Wspólnie odkrywają, na czym polega patrzenie i widzenie.
Podczas rezydencji w Sopocie zastanawiałam się nad kwestią przeciwstawnych potrzeb, które kształtują doświadczenie macierzyństwa – potrzeby bliskości oraz autonomii.
Metoda rejestracji obrazu fotograficznego podlega przemianom, a znaczenie wspomnień wartościuje postęp technik postprodukcji i łatwość ich użycia. Idealizowanie i udostępnianie codzienności, poprawianie i korygowanie jest także obecne w fotografii rodzinnej, domowej, amatorskiej. Gugała nie musi tego robić, nie chce, nie potrzebuje. Oglądamy więc portrety i autoportrety takimi jakimi powstały, bez filtra. Instynktowne fotografowanie dziecka, przez dziecko, obok dziecka lub w jego nieobecności, umożliwia odmienne spojrzenie na świat, wiąże się z dzieleniem się, tłumaczeniem, pokazywaniem i wyjaśnianiem. Być może jest to jedyny dokument, który nie ma na celu udowodnienia czegokolwiek, przekonania kogokolwiek, że to, co widzimy, jest jednocześnie tym, czym nigdy było. Z kolei półprzezroczysta kotara, na której widnieje zdjęcie zasłony, redefiniuje funkcję fotografii. Jest to iluzoryczny obraz zasłony, który podwaja jej tradycyjne znaczenie.
Prezentowane prace stanowią kontynuację wcześniejszych rozważań Antoniny Gugały na temat doświadczenia macierzyństwa w niepublikowanym cyklu pt. „Biegnę do słońca”.